Kowalstwo staje się coraz mniej popularne

Zawsze szkoda jest zawodów które wymierają. Oczywiście zawód wymierający to nie jest na przykład żołnierz, tylko taki, który przestaje mieć znaczenie w społeczeństwie i ostatecznie kompletnie zanika. Przykłady są dostępne wszędzie dookoła – weźmy na przykład zegarmistrza.

Kowalstwo kiedyś było zupełnie inne

kowalKiedyś na każdym kroku, naprawiał zegarki, mający ogrom wiedzy, doświadczenia, świetny wzrok potrafił naprawić każdy zegarek, wymienić pasek czy baterię. Dziś, w dobie wszechobecnej tanizny, o wiele taniej jest kupić nowy zegarek zamiast naprawiać stary, i faktycznie ma to swoje plusy. Wymieniając co chwila zegarek nie zdążymy przyzwyczaić się do starego, i cały czas mamy na ręce coś świeżego. Osobiście jak najbardziej rozumiem tego typu postępowanie. Jedyny zegarek jaki naprawiałem był zegarkiem który dostałem w prezencie od swojej partnerki. Naprawiałem go wcale nie dlatego, że był jakoś szczególnie ładny, a dlatego, że miał dla mnie wartość sentymentalną. Gdy sam kupuje sobie zegarek, a on się psuje, po prostu go wyrzucam i kupuje nowy. Babcia widząc coś takiego niemal nie dostaje zawału – nie rozumie, że obecnie mamy takie czasy, że o wiele korzystniej dla społeczeństwa i dla portfela jest po prostu kupować nowe rzeczy zamiast naprawiać stare. Niestety faktycznie powoduje to, że niektóre zawody wymierają, ale w gruncie rzeczy inne zawody wymarłyby samoistnie i bez tego. Tanie kowalstwo w Krakowie na przykład, kiedyś tworzenie pięknych, ozdobnych mieczy, dziś robienie ogrodzeń. Oczywiście, ten zawód wciąż ma swoje miejsce w społeczeństwie, ale przy wszechobecnej automatyzacji procesów produkcji nasz świat spokojnie obyłby się bez kowala. Fajnie jest popatrzeć sobie na ręcznie wykuwane bramy i ogrodzenia, chwile nad tym podumać, ale to wszystko co społeczeństwo ma z kowala. Ładnie wyglądające ogrodzenie, które na chwile przyciągnie wzrok ale o którym już po chwili zapomnimy na zawsze. Cieszę się jedynie, że na mój zawód w społeczeństwie wciąż jest, i chyba zawsze będzie popyt.

Usługi ślusarskie będą potrzebne tak długo jak istnieć będą zamki w drzwiach i samochodach, czyli jeszcze bardzo długo. Kraków nie należy do miast w których ślusarzy byłoby jakoś nieprzeciętnie dużo, więc póki co przynajmniej radzę sobie świetnie.