Obozy językowe za granicą – świetna inicjatywa mojego szefa

Już od kilkunastu lat jestem przedstawicielem handlowym w jednej z większych polskich firm. Bardzo podoba mi się ta praca, ponieważ cały czas robię coś innego i stawiam sobie nowe wyzwania. Oczywiście również nie mogę narzekać na zarobki, ponieważ na moim stanowisku są bardzo duże prowizje, które często podwajają całą wypłatę.

Obozy językowe a nauka od postaw

obozy językoweKiedyś skupialiśmy się, tylko i wyłącznie na wyszukiwaniu klientów z naszego kraju. Jednak w ciągu kilku ostatnich lat nasza firma bardzo się rozwinęła i zaczęliśmy również wychodzić za granicę. Nagle więc pojawiła się potrzeba aby pracownicy mogli się porozumieć w języku angielskim. Ja, jak wielu innych moich współpracowników, jednak znaliśmy jedynie podstawowe zwrotu i nie umielibyśmy się dogadać. Właśnie dlatego nasz prezes zafundował nam wyjazd na tygodniowe kursy językowe za granicę. Oczywiście nie wszyscy mogli pojechać na jeden więc trzeba było ich zorganizować kilka. Dzięki temu, że na jeden kurs wykruszyła się osoba, to ja pojechałem sobie na, ponieważ prezesowi zależało, aby naprawdę dobrze się nauczył języka. Okazało się, że to ja właśnie mam dowodzić grupą przedstawicieli handlowych, którzy ruszają za granicę. Była to dla mnie wielka okazja, więc starałem się jak tylko mogłem i chłonąłem wiedzę jak gąbka. Bardzo mi się spodobały te wyjazdy i stwierdziłem, że mnie dzisiaj również wyśle na zagraniczne obozy językowe.

Im również przyda się znajomość dodatkowego języka. Wątpię bowiem, żeby szkoła nauczyła ich tyle co kilka wyjazdów na tego typu obozy językowe. Ja podczas dwóch wycieczkach dowiedziałem się wszystkiego czego potrzebowałem. Dzisiaj już bez problemu potrafię się dogadać w języku angielskim.