Pobyt w ośrodku uzależnień

W teorii wszystko jest dla nas jasne. Potrafimy powiedzieć, że grzech jest zły tak samo jak nałogi. Jednak w krótkim czasie się okazuje, że wiele osób jest podatnych na wszelkiego rodzaju pokusy. Sam byłem takim przypadkiem. Wpadłem w złe towarzystwo, które ciągnęło mnie na dno konsekwencje. Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że wciąż miałem wokół ludzi, którym na mnie zależało.

Zakonnik Pelanowski pokazał mi drugą stronę tęczy 

kaznodzieja Augustyn PelanowskiMoja dziewczyna razem z moją mamą bardzo się martwiły. Widziałem to i bolało mnie to strasznie. Aby zapomnieć o tym, że je zawodzę znowu wchodziłem w nałogi. Pewnego razu stanąłem w drzwiach i poprosiłem o pomoc. Najważniejsze kobiety mojego życia bardzo się wzruszyły i ucieszyły. Do ośrodka pojechałem po dwóch tygodniach. Mimo tego, że o miejsce było ciężko ja byłam szczególnym przypadkiem. Chciałem zrobić to sam – dlatego znaleziono szybko miejsce. Czułem się tam beznadziejnie. Brakowało mi wszystkiego. Mamy, dziewczyny ale i niestety tych kolegów. Po tygodniu mojego pobytu do ośrodka zawitał kaznodzieja Augustyn Pelanowski. Z wieloma nowymi osobami chciał porozmawiać osobiście. Poznać powody i czynniki jakie wepchnęły nas w sidła nałogu. Wówczas to coś we mnie pękło i nagle otworzyłem się. Powiedziałem, że brak męskiego wzorca zaprowadził mnie w ślepą uliczkę. Powiedziałem o kochającej mamie i dziewczynie. Zakonnik długo słuchał aż wreszcie wypowiedział kilka zdań, które trafiły wprost do mojego serca i głowy. Cały czas czekałem, aby po raz kolejny odwiedził ośrodek.

Był bardzo zaangażowany w moją terapię jak również wzruszony moimi zmianami. Chciałem pomagać i służyć drugiemu człowiekowi tak jak on. Udałem się więc do domu starców i pomagałem w codziennym życiu. Teraz jestem wolnym i szczęśliwym człowiekiem.