Sprzedaję bramy w dużym sklepie

Po ukończeniu szkoły średniej przyszedł czas na kontynuowanie swojej nauki. Ja z tego zrezygnowałem. Uważałem, że świadectwo dojrzałości w zupełności mi wystarczy. Jednak z czasem pojawiły się pierwsze trudności ze znalezieniem odpowiedniej pracy.

Bramy z Warszawy były ze stali nierdzewnej

bramyMiałem wtedy trochę oszczędności. Musiałem udać się na kury. Pewna placówka organizowała bardzo ciekawe szkolenia dla takich osób jak ja. To mnie ucieszyło. Znalazłem jakieś perspektywy, które miały mi otworzyć karierę zawodową. Wszystko trwało około pół roku. Następnie udałem się do urzędu pracy. Trochę nie wierzyłem w ich możliwości. Jednak zostałem bardzo miło zaskoczony. Po miesiącu zadzwonił do mnie urzędnik w poważną ofertą. Spełniałem wszystkie wymagania, a moje kwalifikacje zawodowe były wtedy dość atrakcyjne. Po rozmowie kwalifikacyjnej zdecydowałem się przyjść na dzień próbny. Moim stanowiskiem była wielka hala. W pierwszym dniu polecałem klientom balustrady. Wtedy dwie osoby zdecydowały się na kupno. Po sześciu godzinach przyszedł do mnie kierownik. Zaproponował mi ciekawe wynagrodzenie i już następnego dnia podpisaliśmy umowę. Pewnego dnia zjawiły się u nas bramy-Warszawa. Były wykonane ze stali nierdzewnej. Niestety one nie schodziły z naszych półek i szybko zostały wycofane. Nie dziwiłem się, ponieważ całkowicie nie było to opłacalne. Ja większość czasu spędzałem na układaniu towaru. Każdy błąd lub dziwną rzecz musiałem zgłaszać swojemu brygadziście. Pewnego dnia znalazłem uszkodzone ogrodzenia kute.

Trzeba było je natychmiastowo oddać do producenta. To oznaczało dla mnie tonę dokumentów. Zawsze w takich sytuacjach musiałem dokonywać wszystkie formalności. Na szczęście nigdy nie doszło nawet do najmniejszej pomyłki. Teraz sprzedaję tylko zwykłe ogrodzenia.